Strażacy apelują: nie wchodźmy na zamarznięte akweny wodne

Od kilkunastu dni, gdy tylko nadeszły mrozy, strażacy z powiatu kołobrzeskiego wykorzystują okazję do ćwiczeń związanych z ratownictwem wodno-lodowym.

Chociaż temperatura w Kołobrzegu i regionie jest nieco wyższa od tej, jaką obserwowaliśmy w ostatnich dniach, to na zbiornikach wodnych nadal utrzymuje się pokrywa lodowa. Jednostka z Kołobrzegu przeprowadziła dziś kolejne ćwiczenia dotyczące ewakuacji osoby, pod którą załamał się lód. Strażacy pojawili się przy stawie w parku Dąbrowskiego, wykorzystali do akcji specjalne lodowe sanie, kamizelki wypornościowe i tzw. suche skafandry zabezpieczające ich przed wychłodzeniem. Kapitan Wojciech Grudzień z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej podkreślał w czasie ćwiczeń, że w takich akcjach jedną z istotniejszych spraw jest szybkość reakcji, a to właśnie z uwagi na błyskawiczne wychłodzenie organizmu osoby, która trafiła do wody.

Jak podkreślał strażak, choć pozornie może wydawać się, że pokrywa lodowa jest jeszcze wystarczająca do utrzymania człowieka, to lepiej nie ryzykować własnego życia. – Nie wchodźmy na zamarznięte akweny wodne. Mówi się, że bezpieczna pokrywa lodu to jest około 10 centymetrów, ale to nie znaczy, że jak w jednym miejscu jest to 10 cm, to w innym miejscu tego zbiornika też będzie ta bezpieczna grubość – zaznacza W. Grudzień apelując do wędkarzy czy młodzieży, która szuka zimowych atrakcji.

Gdy zauważymy osobę, która wpada do wody, jak najszybciej wezwijmy pomoc, postarajmy się też rzucić jakiś przedmiot, który ułatwiłby wyjście z wody. Pod żadnym pozorem nie powinniśmy zbliżać się natomiast na stojąco do przerębla, w który wpadła osoba poszkodowana.

 

Komentarze