Kołobrzeska plaża i położona tuż przy niej promenada to niewątpliwie jedno z najromantyczniejszych miejsc na mapie miasta. Dowód? Właśnie w tym miejscu zakochani chcą symbolicznie podkreślić siłę miłości, która ich łączy.
Bulwar Szymańskiego i zwykły płot oddzielający deptak od wydmy – to właśnie miejsce, które upodobali sobie zakochani. Właśnie tu, niedaleko Pomnika Zaślubin z Morzem zawieszają kłódki będące symbolem łączącej ich więzi. Tylko na jednym ogrodzeniu znajduje się ich kilkaset. Każda z nich opowiada inną historię. Są tu małe, kolorowe serduszka, ale także ciężkie zamki wiszące w tym miejscu długimi latami. Na wielu z nich można dostrzec imiona, inicjały, daty, a czasem krótkie wyznania miłości: „Helena & Marek”, „MK + KK”, są też symbole serc i nieskończoności.
Rytuał jest prosty, ale pełen emocji. Para przypina kłódkę do płotu, a kluczyk wyrzuca do morza. Ma to oznaczać trwałość uczucia i obietnicę wspólnej przyszłości. Choć to gest symboliczny, dla wielu osób ma ogromne znaczenie emocjonalne – staje się pamiątką zaręczyn, rocznicy, a czasem po prostu chwili spędzonej razem w Kołobrzegu.
Zwyczaj wieszania kłódek znany jest z wielu europejskich miast. Współczesna popularność tego zwyczaju na świecie przypisywana jest włoskiemu autorowi Federico Moccii. Opisał on wieszanie kłódek na moście Ponte Milvio w Rzymie w swojej książce „Tylko ciebie chcę” z 2006 roku. Zakochani w książce zamykali kłódkę, a kluczyk wyrzucali do rzeki, co miało symbolizować wieczną miłość.
Dlaczego akurat Bulwar Szymańskiego? Zakochani często wybierają właśnie to miejsce na romantyczny spacer o zachodzie słońca. Kłódki można zauważyć także na moście nad Parsętą przy ulicy Łopuskiego. To dwa symboliczne miejsca, w których zakochani chcą dzielić się swoją miłością z innymi. Z naszych obserwacji wynika, że zwyczaj ten staje się coraz popularniejszy, a kłódek wciąż przybywa. Budzą one zainteresowanie przechodniów, którzy czasem zatrzymują się i przyglądają opisanym na nich historiach.




