Czy kierowcy przestaną stwarzać zagrożenie na przejazdach kolejowych?

Napisał do nas czytelnik, który był świadkiem kolejnej niebezpiecznej sytuacji na przejeździe kolejowym przy ulicy Bałtyckiej.

Chodzi o samochód, który wjechał na przejazd w momencie opuszczania rogatek i nie mógł wyjechać poza szlaban. – Pociąg jechał bardzo wolno, żeby nie uderzyć w samochód stojący niebezpiecznie blisko torów po czym zatrzymał się, a maszynista (czy jego pomocnik) wysiadł z kabiny, żeby spisać numery rejestracyjne i zrobić zdjęcie. Przez ten czas zrobił się korek po obu stronach przejazdu kolejowego zarówno dla samochodów, rowerzystów i pieszych, którzy chcieli wyjechać z Bałtyckiej jak i dla tych, którzy chcieli tam wjechać. Z pewnością nie dotyczyło to tylko przejazdu na ulicy Bałtyckiej, bo z doświadczenia wiem, że jak jedzie pociąg, to zamykane są jednocześnie przejazdy na Jedności Narodowej, Bałtyckiej, Warzelniczej, Portowej i Solnej – napisał nasz czytelnik. Do zdarzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie.

Taka sytuacja to jednak głównie sprowadzenie zagrożenia zarówno na siebie, jak i innych kierujących, ale też osoby jadące pociągiem. Tego typu zdarzenia można obserwować w Kołobrzegu nagminnie. Za wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle emitowanym przez sygnalizator grozi mandat 2000 złotych, a w warunkach recydywy nawet 4000 zł.

Komentarze