Kopią w ziemi, by odkrywać historię [NASZ WYWIAD]

Rozmawiamy z  Janem Orlińskim prezesem i współzałożycielem Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawczej ,,Parsęta.”

Jaki przyświecał cel i idea założenia takiej grupy?

Jan Orliński: Grupa powstała w 2016, a w styczniu 2017 roku doszło do porozumienia z dyrektorem Muzeum Oręża Polskiego Aleksandrem Ostaszem i Towarzystwem Przyjaciół Muzeum oręża Polskiego. Połączył nas jeden cel – ratowanie i odnajdywanie zabytków naszego regionu, odkrywanie historii. Grupa liczy 20 osób pochodzących z Kołobrzegu, Koszalina, Białogardu i Polanowa. Naszymi podstawowymi narzędziami są detektory metali (wykrywacze) oraz szpadle, których używamy dopiero w ostatnim etapie. Zanim ich użyjemy, precyzyjnie gromadzimy  informacje o interesującym nas terenie. korzystając z zapisów historycznych, istniejących opracowań, starych map czy  opowieści znajomych i ludzi, którzy znają i pamiętają historię. Z założenia poszukujemy oczywiście tej starszej historii, głównie Kołobrzegu i okolic. Kolejnym etapem przygotowań jest jest uzyskanie pisemnej zgody właściciela terenu, która jest podstawą do złożenia wniosku na prace terenowe do właściwego Urzędu Ochrony Zabytków. Do wniosku dołączamy mapy określające teren naszych działań, program prac, wykaz osób biorących udział w badaniach oraz wskazujemy  kierownika badań (osobę odpowiedzialną za przebieg badań).

Do ilu lat wstecz udało się wam znaleźć takie historyczne artefakty?

JO: Najstarszym naszym znaleziskiem do niedawna było berło sztyletowe, odnalezione w trakcie badań prowadzonych wspólnie z Muzeum Oręża Polskiego oraz Stowarzyszenie Historyczne Dębosz z Rymania, które odnaleźliśmy w miejscowości Leszczyn. Berło sztyletowe prezentowane jest na wystawie w Muzeum Miasta Kołobrzegu i jest najstarszym zabytkiem tej ekspozycji. Datowane jest na okres kultury unietyckiej  i przypada na lata ok. 2300-1600 przed naszą erą. Berło sztyletowe było oznaką władzy, ale również narzędziem walki. Nasze znalezisko należy do rzadziej spotykanych, gdyż w całości wykonane zostało z brązu. Inne częściej spotykane, były wykonane ze sztyletu z brązu osadzonego poprzecznie na drewnianym drzewcu.

Dla mnie osobiście najcenniejszy odnalezionym przez nas artefaktem jest Bulla Papieska, którą odnaleźliśmy na polu ornym w Budzistowie. Wyraz „bulla” pochodzi z łaciny i oznacza niewielką okrągłą rzecz. Dlatego bullą nazwano okrągłą ołowianą, rzadziej złotą pieczęć urzędu papieskiego z podobiznami świętych Piotra i Pawła z jednej strony i imieniem papieża na odwrocie, zawieszaną na jedwabnych sznurkach przytwierdzonych do dokumentu papieskiego dotyczącego np. decyzji kanonizacyjnych lub dyspensy. Na bulli przez nas odnalezionej widnieje imię  Bonifacius VIIII, którego pontyfikat przypada na lata 1389 – 1404. W trakcie opracowywania znaleziska wspólnie z dr Robertem Dziembą udało nam się powiązać odnalezioną pieczęć z dokumentem którym była opatrzona. Dokument ten, to list papieża Bonifacego z 1397 roku skierowany do kościoła klasztornego na Starym Mieście, który stanowił, że nawiedzenie kościoła klasztornego w Budzistowie, każdemu kto tego dokonał dawało odpust zupełny.

W jakim stanie zachowania i z jakiego materiału wykonana była ta bulla?

JO: Choć odnaleziona przez nas bulla zachowała się w doskonałym stanie, wymagała konserwacji i badań potwierdzających jej autentyczność, ponieważ bulle podobnie jak ówczesne monety były podrabiane. W tym celu przekazaliśmy ją do Pracowni Konserwacji Zabytków i Rzemiosła Artystycznego w Krakowie, gdzie dr hab. Marcin Biborski wykonał konserwację oraz niezbędne badania potwierdzając autentyczność naszej bulli. Badania rozkładu pierwiastków wykazały, że zabytek został wykonany z niemal czystego ołowiu (97,82%). Zastosowano również metodę porównawczą, porównując ją z pieczęciami ze zbiorów Muzeum w Koszalinie (bulla Jana XXII oraz Urbana VII) które zostały przebadane w 2017 roku przez tą samą pracownie. Wykazując, że skład metalu z którego zostały wykonane jest identyczny.

Czy są jakieś inne znaleziska, o których mógłby Pan wspomnieć?

JO: Jest ich  naprawdę wiele i raczej zabrakło by nam czasu na omówienie ich wszystkich. Dlatego może wyliczę ważniejsze projekty badawcze, które zorganizowaliśmy lub do których zostaliśmy zaproszeni i w trakcie ich trwania odnaleźliśmy kilka tysięcy zabytków ruchomych w tym archeologicznych. Zacznę może od odkrycia zanikłego miasta Sławoborze (Stolzenber). Projekt zrealizowany wspólnie z archeologiem Andrzejem Kuczkowskim z Koszalina oraz archeologiem Marcinem Krzepkowskim, prezesem Fundacji Relicta z Poznania. Badania w miejscu reliktów średniowiecznego miasta Krzywnica. Pracami kierował dr hab. Marcin Majewski, prof. Uniwersytetu Szczecińskiego. Odnalezienie, wydobycie i przekazanie do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu kamienia pokutnego w miejscowości Strachomino. Pracami kierował archeolog dr Andrzej Kasprzak z koszalińskiego Muzeum. Miejsce zalegania kamienia pokutnego wskazała nam Sołtys wsi Strachomino Pani Renata Łuczak.

Badania na Reducie Polskiej, oraz Reducie Saskiej w okolicach miejscowości Kądzielno. Wspólny projekt zrealizowany wspólnie z dr Robertem Dziembą z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Pracami kierowała archeolożka pani Ewa Kozak. Cmentarzysko kurhanowe w Kołobrzeskim lesie. Program badawczy Katedry Archeologi US. Pracami kierowała dr Marta Chmiel Chrzanowska. Badania bezinwazyjne w kołobrzeskim kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Kołobrzegu. Wiele razy braliśmy udział w badaniach ratunkowych. Chociaż najchętniej pracujemy na terenie powiatu kołobrzeskiego i w samym mieście, to nie zawsze zdążymy uzyskać stosowne zgody. Najwięcej czasu spędziliśmy w trakcie prac przygotowawczych na budowie węzła komunikacyjnego Kołobrzeg Wschód, oraz przy budowie kołobrzeskiego odcinka trasy S6, odnajdując wiele artefaktów. Budowa Galerii Karuzela również nie odbyła się bez naszego udziału.  Przeprowadziliśmy badania w piwnicach kołobrzeskiego Ratusza, eksplorując znajdującą się tam studnię. Na ulicy Stanisława Dubois wspieraliśmy badania archeologa Jacka Borkowskiego przed rozpoczęciem inwestycji na placu zabaw.

Jak długo się czeka na takie decyzje i pozwolenia dotyczące poszukiwań?

JO: Najkrótszym terminem w jakim udało nam się  uzyskać wszystkie niezbędne pozwolenia to zaledwie okres trzech dni. Była to wyjątkowa sytuacja, kiedy przygotowywano Jarmark w Budzistowie, na terenie objętym ochroną archeologiczną. Była to wyjątkowa sytuacja, kiedy wszystkim zainteresowanym stronom (Grupa Parsęta, Wojewódzki Konserwator Zabytków delegatura w Koszalinie oraz właściciel terenu – wójt Gminy Kołobrzeg) zależało na wykonaniu badań ratunkowych. Były to bardzo owocne badania. Odnaleźliśmy kilkadziesiąt zabytków w tym średniowiecznych, które trafiły do kołobrzeskiego muzeum. Ale to był wyjątek. Zazwyczaj trwa to znacznie dłużej. Zaczynamy od ustalenia, następnie uzyskania zgody właściciela terenu, która jest podstawą do złożenia wniosku do WUOZ. Jeśli teren należy do prywatnego właściciela, zazwyczaj nie trwa to długo. Natomiast w przypadku terenu należącego do instytucji państwowej (Lasy Państwowe, Agencja Rolna Skarbu Państwa), tu czasem uzyskanie pozwoleń może potrwać kilka miesięcy. Do wypełnionego wniosku Zarch-02, dołączamy zgodę właściciela, mapy określające teren naszych prac, program badań, promesę muzeum do którego trafią odnalezione zabytki, wykaz osób biorących udział w pracach terenowych, oraz wskazujemy osobę kierującą pracami.    Pomimo to, że przez 7 lat naszej działalności udało nam się wypracować doskonałe relacje z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków, to procedury bywają nieubłagane. Tu obowiązuje termin trzydziestodniowy.  Następne 7 dni na uprawomocnienie się decyzji. Po upływie tego terminu należy jeszcze tylko zgłosić termin rozpoczęcia prac i możemy ruszać w teren.

Mam zapytanie o Rusowo, do którego odbyłem tego lata rowerowy rekonesans ze znajomym do ruin starej wieży, tej samej, której zdjęcia z eksploracji grupy poszukiwawczej Parsęta, zobaczyłem na waszym profilu facebookowym.

JO: W tej chwili realizujemy wspaniały projekt „Siedziby Rycerskie powiatu kołobrzeskiego” którego realizacja możliwa jest dzięki dofinansowaniu z budżetu Starostwa Powiatowego w Kołobrzegu. Rusowo, o którym Pan wspomniał, to jedna spośród pięciu lokalizacji takich siedzib, które wytypowaliśmy do naszych badań. Siedziby Rycerskie to projekt opracowany przez archeologa  Andrzej Kuczkowskiego. Do tej pory wspólnie przebadaliśmy 24 domniemane Siedziby Rycerskie w powiecie Szczecineckim i Sławieńskim. Były to bardzo owocne badania i przyniosły wiele cennych informacji oraz wiele znalezisk, które zasiliły zbiory Muzeum w Darłowie oraz Szczecinku. Mam nadzieję, że badania domniemanych Siedzib Rycerskich powiatu kołobrzeskiego będą równie owocne.

Proszę wyjaśnić jak wygląda ogólnie część archiwizacji takich znalezisk?

JO: Archiwizacja znalezisk rozpoczyna się w momencie odnalezienia zabytku podczas prac terenowych. Osoba która odnalazła przedmiot oznacza miejsce znacznikiem i zgłasza ten fakt kierownikowi prac, który wyposażony w odbiornik GPS nanosi na mapę znalezisk, jednocześnie nadając numer pozycji GPS. W ten sposób. Po odnalezieniu kolejnych znalezisk i naniesieniu na odpowiednią mapę tworzymy planigrafię. Po zakończeniu prac terenowych, przygotowujemy dokumentację fotograficzną znalezisk, wstępnie je oczyszczamy lub  myjemy i przystępujemy do sprawozdania. W sprawozdaniu określamy jego kształt, wymiary, wagę, materiał z jakiego został, wstępnie datujemy i jeśli jesteśmy w stanie to przedmiot taki identyfikujemy. Takie sprawozdanie z dokumentacją fotograficzną, oraz mapą znalezisk przekazujemy WUOZ, który wydał decyzję.  Tu muszę dodać, że wszystkie odnalezione przez nas zabytki w trakcie poszukiwań organizowanych przez naszą Grupę trafiają do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.

Jakim sprzętem do poszukiwań dysponuje Grupa Poszukiwawcza?

JO: Do dyspozycji mamy profesjonalne wykrywacze metali, jeden ramowy wykrywacz, a także pin-pointery.  Z funduszu jaki udzieliło nam starostwo kołobrzeskie zakupiliśmy niwelator laserowy, łatę laserową, oraz ręczną wiertnie. Urządzenia te wykorzystujemy w trakcie prac terenowych. Urządzenia, którego nam  brakuje to georadar. Przydatny podczas prac  terenach miejskich oraz budowli. Składki członkowskie jakie wnosimy na naszą działalność niestety nie pozwolą nam na zakup tego urządzenia w najbliższych latach. Chyba że…

Dziękuje za rozmowę i życzę pomyślności w poszukiwaniach,

Łukasz Hajdukiewicz

Komentarze