Trzeba tylko chcieć. Przykłady działań dofinansowanych przez Unię Europejską, podejmowanych w ramach tzw. usług społecznych.

Trzeba tylko chcieć

Wspieranie rodziny zagrożonej umieszczeniem dzieci w pieczy zastępczej, udzielanie jej pomocy w pełnieniu ról opiekuńczo-wychowawczych, pomaganie wychowankom rodzin zastępczych i placówek opieki w usamodzielnianiu się, a także tworzenie mieszkań chronionych i wspomaganych dla osób lub rodzin zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym – to przykłady działań dofinansowanych przez Unię Europejską, podejmowanych w ramach tzw. usług społecznych.

Wyznaczając strategię rozwoju województwa, postawiliśmy na otwartą społeczność, a więc otwartą na potrzeby drugiego człowieka – mówi Olgierd Geblewicz, Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego.Dzięki testowaniu i wprowadzaniu nowych metod pracy, pojawiają się rozwiązania, które skutecznie odpowiadają na wyzwania naszych czasów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ci, którzy niosą pomoc rodzinom w potrzebie. Jestem wdzięczny, że mamy na Pomorzu Zachodnim tak cudownych, aktywnych ludzi. A unijne środki działania im ułatwiają.

„Droga do domu”

Projekt o takim tytule, realizował w latach 2017-2018 Zachodniopomorski Oddział Regionalny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Brało w nim udział 14 Placówek Wsparcia Dziennego – Środowiskowych Ogniskach Wychowawczych TPD w Szczecinie oraz 5 placówkach w Koszalinie. Dzięki pieniądzom z eurofunduszy, opieką objęto 253 rodziny przeżywające trudności, przede wszystkim zagrożone umieszczeniem dzieci w pieczy zastępczej lub placówkach opieki instytucjonalnej.
W efekcie pracy pedagogów, 32 dzieci powróciło do rodzin, a w 54 przypadkach zatrzymano procedurę umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej. – Pedagog rodzinny nie wyręcza rodziny, która chce się zmierzyć ze swoim problemem, ale wspiera ją, wskazuje możliwości pracy, dzieci kieruje do specjalistów (psychologa, pedagoga), pomaga w napisaniu pisma, nawet chodzi z rodzinami do urzędów. Do tego dochodzą wielogodzinne rozmowy wspierające, pedagogizujące. Organizowaliśmy grupy wsparcia, dzięki którym rodziny nie czuły się osamotnione w swoich problemach. Widziały, że nie tylko one przeżywają kryzys. Pedagog rodzinny ma rozszerzone spektrum działania, ponieważ pracuje z całą rodziną. Tylko taka praca przynosi efekt – wyjaśnia Magdalena Wilk, pedagog rodzinna.

Jak podkreśla Zygmunt Pyszkowski, prezes Zachodniopomorskiego Oddziału Regionalnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci: – Szczęśliwe dzieciństwo to wychowywanie się w rodzinie. Jako TPD postanowiliśmy wypracować zawód pedagoga rodzinnego, który poprzez podnoszenie kompetencji rodzicielskich zapobiegnie przekazywaniu dzieci do pieczy zastępczej, będzie współpracował z rodzinami w kryzysie. Instytucje interweniujące w trudnych sytuacjach rodzinnych przede wszystkim dążą do odizolowania dziecka od rodziny i umieszczenia go w placówce opieki czy w rodzinnych formach opieki. Natomiast rzadko poszukuje się rozwiązań, które mają na celu pomoc rodzinie dziecka. A my uznaliśmy, że przede wszystkim trzeba wspierać właśnie rodzinę. Tego typu projekty przynoszą duże korzyści społeczne.

„Dziecko w domu – należne miejsce”

Kontynuacją „Drogi do domu” był projekt unijny „Dziecko w domu – należne miejsce” realizowany przez 55 Placówek Wsparcia Dziennego TPD na terenie 8 powiatów: stargardzkiego, Świnoujście, gryfickiego, polickiego, gryfińskiego, goleniowskiego, kamieńskiego oraz łobeskiego do stycznia 2020 r. Przystąpiło do niego 345 rodzin. Dzięki współpracy rodzin z pedagogami 38 dzieci powróciło do rodzin biologicznych, powstrzymano 95 procedur umieszczenia dziecka w placówce opieki.
Roksana Janowicz związana z TPD od wielu lat jest jednym z 23 pedagogów rodzinnych pracujących w tym projekcie. – Pedagog rodzinny musi umieć naturalnie wejść w problem rodziny i jej sytuację. Po ludzku, nie z urzędu. Ogromnym wsparciem są specjaliści, jak psycholog czy terapeuta warsztatowy, oraz rozwiązywanie problemów na forum. Na naszych spotkaniach ludzie otwierali się, bo nie mieli poczucia, że są na przesłuchaniu. Wiemy od rodzin, że to rozwiązanie jest bardzo potrzebne i pomocne. Pedagog rodzinny to pomost między instytucjami, szkołą a rodzicem. Mediator między stronami. Dzięki jego wsparciu rodziny są poważniej traktowane, a sprawy – szybciej załatwiane. Robiłam spotkania organizacyjne z OPS-em, dyrektorem szkoły, pedagogiem, wychowawcami i wszystkimi innymi instytucjami, stowarzyszeniami, które miały wpływ na rodzinę, po to, by objaśnić, co chcemy robić. Że nie chodzi o konkurencję, ale dodatkową formę wsparcia dla rodzin.
Praca rodzin borykających się z problemami to nieustanny proces. Zdarzają się happy endy. – Miałam taki przypadek. Dziecko przebywało w pieczy zastępczej trzy lata. W konsekwencji moich działań tata, przez inne instytucje spisany na straty, musiał przejść całą drogę zmian (w tym rozstać się z matką dziecka), pracować z psychologiem, uporządkować życie, udowodnić, także sądowi, że dziecko może wrócić. Po dwóch latach syn do ojca wrócił i jest z nim, ojciec się ustatkował, zmienił. I razem żyją szczęśliwie. Jak w bajce – cieszy się Roksana Janowicz.

„Ogniska rodzinne”

Inicjatywą, która również położyła nacisk na pomoc rodzinie, był projekt „Ogniska rodzinne”, realizowany przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Oddział Okręgowy w Koszalinie w 7 Placówkach Wsparcia Dziennego z powiatów: koszalińskiego, kołobrzeskiego, świdwińskiego i wałeckiego do stycznia 2020 r.

Celem była poprawa funkcjonowania rodzin, rozwój kompetencji wychowawczych rodziców, wzrost aktywności społecznej oraz rozwój dzieci. Z pomocy skorzystało łącznie 67 rodzin, w tym 149 dzieci i młodzieży, z czego 11 dzieci przebywających w pieczy zastępczej. – Zarówno dzieci, jak i rodzice otrzymali kompleksowe wsparcie. Dzieciom zapewniliśmy opiekę, posiłek, pomoc w odrabianiu lekcji, zajęcia rozwijające kompetencje społeczne, profilaktyczne, socjoterapeutyczne, z edukacji społeczno-finansowej. Zatrudnieni zostali pedagodzy rodzinni, wychowawcy, socjoterapeuci. Doradcy zajmowali się indywidualnym poradnictwem dla rodziców, prowadziliśmy cieszące się dużym zainteresowaniem warsztaty dla nich. Dzięki tego rodzaju pracy znacznie poprawiły się relacje pomiędzy członkami rodziny – rodzice więcej czasu zaczęli przeznaczać na czas wolny spędzony wspólnie z dziećmi, nauczyli się rozmawiać o problemach, rozwiązywać je, korzystać z profesjonalnej pomocy, mówić otwarcie o swoich emocjach zarówno tych trudnych, jak i pozytywnych – mówi Agnieszka Szafraniec, koordynator projektu. Dzieci uczestniczące w projekcie wiedzą teraz, jak konstruktywnie radzić sobie z emocjami. Rodzice zaś sobie uświadomili, z jakimi problemami mierzy się ich potomstwo. Wielu przyznało, że wcześniej nie potrafiło rozmawiać ze swoimi dziećmi, zwłaszcza na trudne tematy.

 

 

Agata Rokita

 

Komentarze